sobotkasport - Newsy
sobotka sport

 


LM: Fabiański obronił rzut karny
kuba5pl data 29.09.2010, o 06:34 (UTC)
 We wtorkowym meczu 2. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Arsenal Londyn pokonał na wyjeździe Partizana Belgrad 3:1. Spotkanie w pełnym wymiarze czasowym rozegrał w barwach "Kanonierów" polski bramkarz Łukasz Fabiański.
"Kanonierzy" objęli prowadzenie w 15. minucie. Obrońcy Partizana próbowali wybijać piłkę z własnego pola karnego, ale zrobili to tak niefortunnie, że doszedł do niej Andrij Arszawin, który pewnym strzałem pokonał Vladimira Stojkovicia.

W 32. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy po tym, jak piłkę ręką zagrywał w polu karnym Denilson. Pewny strzał z rzutu karnego oddał Cleo, który pokonał Łukasza Fabiańskiego. Polski bramkarz rzucił się w drugą stronę bramki i nie miał szans na obronę "jedenastki".

Dwanaście minut po rozpoczęciu drugiej połowy Jovanović faulował w polu karnym Chamakha, za co został wyrzucony z boiska przez sędziego. Rzutu karnego nie wykorzystał jednak Arszawin, którego strzał obronił Stojković.

W 71. minucie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Marouane Chamakh strzałem głową zapewnił londyńczykom prowadzenie. Wynik podwyższył Sebastien Squillaci, który znakomicie główkował w polu karnym po dośrodkowaniu Samira Nasriego z rzutu rożnego.

Na sześć minut przed końcem meczu w polu karnym Arsenalu Kieran Gibbs faulował Sasę Ilicia. Sędzia podyktował kolejny rzut karny - tym razem dla drużyny gospodarzy. W bramce "Kanonierów" rewelacyjnie spisał się w tej sytuacji Łukasz Fabiański, który tym razem wyczuł intencje Cleo i obronił jego strzał z jedenastu metrów.

W 93. minucie spotkania Polak popisał się kapitalną interwencją po strzale Ivicy Ilieva.

W innym meczu grupy H Szachtar Donieck pokonał Bragę 3:0. Po dwóch kolejkach w tej grupie prowadzą Anglicy i Ukraińcy, którzy mają na koncie po sześć punktów.

Partizan Belgrad - Arsenal Londyn 1:3 (1:1)
Bramki: Cleo 33 - Andriej Arszawin 15, Marouane Chamakh 71, Sebastien Squillaci 82
Czerwona kartka: Marko Jovanović 56 (Partizan)

Sędzia: Wolfgang Stark (Niemcy).
Widzów 25 tys.

Niewykorzystane rzuty karne: Andriej Arszawin 57 (Arsenal), Cleo 84 (Partizan)

Partizan Belgrad: Vladimir Stojković - Ivan Stevanović, Marko Jovanović, Mladen Krstajić, Aleksandar Lazevski - Nemanja Tomić (59-Stefan Savić), Radosav Petrović (69-Milan Smiljanić), Medo, Sasa Ilić - Pierre Boya (84-Ivica Iliev), Cleo

Arsenal Londyn: Łukasz Fabiański - Bacary Sagna, Johan Djourou, Sebastien Squillaci, Kieran Gibbs - Tomas Rosicky, Alex Song, Denilson, Andriej Arszawin (83-Gael Clichy) - Jack Wilshere (74-Samir Nasri), Marouane Chamakh (75-Carlos Vela).
 

Messi wróci szybciej niż przypuszczano
kuba5pl data 29.09.2010, o 06:26 (UTC)
 Fani Lionela Messiego mogą odetchnąć z ulgą. Piłkarz Barcelony będzie pauzował przez piętnaście dni. Uraz, jakiego doznał w meczu z Atletico Madryt, wyglądał groźnie i sztab Barcy martwił się, że straci Messiego na dłużej.
Dwa tygodnie - tyle według pierwszych prognoz będzie pauzował Leo Messi. Gwiazdor Blaugrany uszkodził więzadła poboczne przyśrodkowe w prawej kostce. To właśnie dlatego kostka spuchła mu do niewiarygodnych rozmiarów. Wygląda więc na to, że Messi nie zagra w trzech ligowych meczach (Sporting, Athletic, Mallorca) i jednym Champions League (Rubin Kazań). Argentyńczyk powinien być gotowy na Valencię - czytamy w "Marce".

Jest jednak i pesymistyczna wersja - według "Sportu" Messi dopiero po miesiącu przerwy wróci do treningów.

Messi został sfaulowany już w doliczonym czasie gry podczas meczu z Atletico Madryt przez Tomasa Ujfalusiego. Czech został ukarany za brutalne wejście czerwoną kartką. - Najważniejsze, że nie doszło do złamania - oddychają z ulgą w Barcelonie.

Na razie kataloński klub poinformował, że Messi nie zagra w co najmniej dwóch najbliższych meczach ligowych - w środę ze Sportingiem Gijon w Barcelonie oraz w sobotę na wyjeździe z Athletic Bilbao.
A oto link:http://www.youtube.com/watch?v=jX9_1NdLE0A
 

Boruc przymierzany do West Ham United i Sevilli
kuba5pl data 29.09.2010, o 06:20 (UTC)
 Artur Boruc, który po transferze do Fiorentiny jest rezerwowym, jest przymierzany do angielskiego West Ham United i hiszpańskiej Sevilli. Media w obu krajach spekulują, że do transferu mogłoby dojść już w zimowym okienku transferowym.
Trenerzy WHU i Sevilli, odpowiednio Avram Grant i Gregorio Manzano, nie są zadowoleni z bramkarzy swoich zespołów. Izraelczyk sprowadzając dodatkowego zawodnika na tę pozycję chciałby zmobilizować Roberta Greena, natomiast pracujący od poniedziałku w siódmej drużynie hiszpańskiej ekstraklasy widzi w bramce kogoś młodszego od 36-letniego Andresa Palopa, który w tym sezonie popełnił już sporo błędów.

30-letni Polak latem trafił do Fiorentiny z Celtiku Glasgow i dotąd nie udało mu się wygrać rywalizacji z Francuzem Sebastienem Freyem.
 

Didier Drogba odejdzie z Chelsea?
kuba5pl data 29.09.2010, o 06:18 (UTC)
 Didier Drogba powiedział dziennikarzom, że może nie zakończyć kariery na Stamford Bridge. - Podobnie było w Marsylii - mówi czołowy napastnik Premier League.
32-letni napastnik mówił wcześniej, że Chelsea będzie jego ostatnim klubem. Teraz, dwa lat przed zakończeniem obecnego kontraktu, piłkarz uważa, że może poszukać nowego życia i nowych wyzwań.

- Kiedy podpisywałem kontrakt z Chelsea, zawsze mówiłem, że chciałbym tu zakończyć moją karierę - powiedział reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej stacji Canal Plus. - Teraz muszę powiedzieć, że wszystko może się zdarzyć.

- Podobnie było w Marsylii. Kiedy grałem w Olympique, mówiłem, że chcę zakonczyć karierę właśnie tam. Tydzień później wszystko się zmieniło.

Didier Drogba nie wystąpi we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Marsylii. To będzie dla niego wyjątkowo przykre zawieszenie.

- Mam nadzieję, że będę mógł zagrać w rewanżowym meczu. Na Velodrome atmosfera jest naprawdę wyjątkowa. Nie przypuszczałem, że będę musiał opuścić ten mecz. To była lekcja życia.

Pierwszy mecz między tymi drużynami zostanie rozegrany w Londynie, ale Drogba już ostrzega przed rewanżem. - Powiedziałem chłopakom - zapomnijcie o Stamford Bridge, Old Trafford, St. James' Park - atmosfera na Velodrome jest wyjątkowa.
 

Polska pokonała Serbię 3:1
kuba5pl data 29.09.2010, o 06:16 (UTC)
 Reprezentacja Polski pokonała Serbię 3:1 i zajęła pierwsze miejsce w grupie F. Podopieczni Daniela Castellaniego nie zamierzali kalkulować i po dobrej grze pokonali przeciwnika.
Pierwszy punkt zdobyli biało-czerwoni. Bartosz Kurek obił serbski blok. Rywale szybko odrobili straty i objęli prowadzenie. Do pierwszej przerwy technicznej trwała walka punkt za punkt. Biało-czerwoni zeszli na nią z prowadzeniem 8:7

Tuz po przerwie Ivan Miljković dotknął siatki i Polacy podwyższyli prowadzenie. Niestety, chwilę później zagrywkę zepsuł Paweł Zagumny, a w kolejnej akcji Milijković dał punkt drużynie Serbii. Winiarski dał Polakom prowadzenie 11:9 po asie serwisowym. Siatkarze z Bałkanów ponownie błyskawicznie odrobili straty i doprowadzili do stanu 14:14. Później udany atak Polaków i autowy atak Serbii sprawiły, że gracze Daniela Castellaniego na drugą przerwę schodzili z dwupunktowym prowadzeniem.

Po zagraniu Zagumnego do Nowakowskiego na tablicy wyników pojawił się rezultat 18:16. Niedługo później Piotr Gruszka pojedynczym blokiem zatrzymał rywala. Przy stanie 20:16 dla Polski trener Serbii poprosił o czas. Obraz gry się nie zmienił, kolejne dwa punkty zdobyli biało-czerwoni i rywale znów poprosili o czas. Biało-czerwoni wygrali pierwszego seta 25:19.

2. set

Drugi set również rozpoczął się od walki punkt za punkt. Świetny atak Piotra Gruszki i akcja blok-aut dała biało-czerwonym prowadzenie 8:6. Serbowie szybko odrobili straty, ale po bloku Marcina Możdżonka wyszliśmy na prowadzenie 9:8. Później kibice obserwowali serię zepsutych zagrywek z obu stron. Na drugiej przerwie technicznej 16:14 dla Polski.

Daniel Castellani zapowiadał, że jego zawodnicy nie będą kalkulować, tylko w każdym meczu walczyć o zwycięstwo. Siatkarze potwierdzili to na parkiecie hali w Trieście. Odskoczyli rywalom na 21:15, chwilę później Winiarski posłał Serbom asa serwisowego i podwyższył rezultat. Michał Winiarski piękną kiwką zakończył drugiego seta, który Polacy wygrali 25:19.

3. set

Ta partia zaczęła się od lepszej gry Serbów, którzy prowadzili 4:1. Na pierwszą przerwę nasi rywale schodzili z trzypunktową przewagą. Polacy świetnie odpowiedzieli. Najpierw Nikić uderzył w aut, później został zablokowany, a następnie po odbiciu piłki głową (!) przez Gruszkę, punkt zdobywa Czarnowski i mamy 9:9! Igor Kolaković poprosił o czas. W dalszej części oglądaliśmy wyrównaną grę, 16:15 dla Serbii na drugiej przerwie.

W końcówce seta świetnie zaczął funkcjonować serbski blok. Ten element zadecydował o zwycięstwie rywali w 3. secie. Ostatni punkt zdobył Janić po pięknym ataku z lewego skrzydła.

4. set

W czwartej partii Polacy się pozbierali. Ataki Wlazłego, Winiarskiego, Bartmana i Możdżonka sprawiły, że na pierwszą przerwę nasi zawodnicy zeszli z prowadzeniem 8:6.

Świetnie rozegrał się Zbigniew Bartman, który wszedł za Bartosza Kurka. Większość piłek w tej części gry było adresowanych właśnie do tego zawodnika. Po fantastycznej grze Polacy prowadzili 15:10. Serbowie poprosili o czas, po przerwie zdobyli trzy punkty z rzędu i czas wziął również Castellani. 16:13 na drugiej przerwie technicznej.

Serbowie ponownie odrobili straty, ale Polacy nie dawali za wygraną. Biało-czerwoni utrzymywali dwupunktowe prowadzenie. Na uwagę zasługuje sprytny atak Winiarskiego, który obił blok Serbów. Nasi zawodnicy powiększyli przewagę, doprowadzając do stanu 21:18. Chwilę później Wlazły zepsuł serwis, następnie Janić zdobył punkt z ataku, a później Serbowie popisali się asem serwisowym i doprowadzili do stanu 21:21.

Końcówka dostarczyła wielkich emocji, Polacy otrząsnęli się i ponownie wyszli na prowadzenie. Bartman zdobył punkt na 24:23, a piłkę meczową wykorzystał Patryk Czarnowski

Serbia - Polska 1:3 (19:25, 19:25, 25:21, 23:25)

Serbia: Marko Podrascanin (13), Bojan Janić (12), Dragan Stanković (11), Sasa Starović (11), Nikola Kovacević (4), Ivan Miljković (3), Nikola Grbić (1), Milos Terzić (1), Nikola Rosić (L), Vlado Petković, Milos Nikić, Bronislav Petković.

Polska: Michał Winiarski (16), Zbigniew Bartman (11), Piotr Gruszka (7), Patryk Czarnowski (7), Bartosz Kurek (6), Piotr Nowakowski (4),Marcin Możdżonek (3), Mariusz Wlazły (3), Paweł Zagumny (1), Krzysztof Ignaczak (L), Grzegorz Łomacz, Michał Ruciak.
 

Włodarczyk obronił mistrzowski pas!
kuba5pl data 27.09.2010, o 14:03 (UTC)
 Krzysztof "Diablo" Włodarczyk obronił tytuł federacji WBC w wadze junior ciężkiej. W Warszawie wygrał jednogłośnie na punkty (117:111, 115:113, 116:112) z amerykańskim bokserem Jasonem Robinsonem.
29-letni Włodarczyk po raz pierwszy bronił mistrzowskiego pasa, który wywalczył w połowie maja w Łodzi, po wygranej z Włochem Giacobbe Fragomenim. Jednocześnie po raz pierwszy od dziesięciu lat, tj. od zawodowego debiutu, rywalizował z leworęcznym pięściarzem.

Robinson okazał się wymagającym i niewygodnym przeciwnikiem. Mimo że w ostatnich latach częściej pojawiał się w gabinetach lekarskich niż w ringu (to jego czwarty pojedynek od... 2004 roku), na Torwarze pokazał się z bardzo dobrej strony. Kilka jego ciosów doszło celu, a po jednym z nich z nosa "Diablo" poleciała krew. - To było jedyne uderzenie, które odczułem. Czuję, że mam naderwany czubek nosa - stwierdził Polak.

Włodarczyk trafiał znacznie częściej, poza tym był dokładniejszy. - Boksował technicznie, nie jak puncher. Ale najważniejsze, że sobie poradził. Oczywiście, mógł przyspieszyć, mógł zrobić coś więcej, ale cieszmy się z wygranej - stwierdził trener Fiodor Łapin.

Bokser z podwarszawskiego Piaseczna walczył spokojnie, bardzo rozważnie. W pamięci miał pierwszą, nieudaną obroną pasa IBF - w 2007 roku przegrał z innym zawodnikiem ze Stanów Zjednoczonych Steve'em Cunninghamem. "Kiedyś gdziekolwiek by nie uderzył, to jego przeciwnicy się przewracali. Na wyższym poziomie tak się nie da" - dodał promotor Włodarczyka Andrzej Wasilewski.

Wśród kilkutysięcznej publiczności na Torwarze niespodziewanie pojawiły się reprezentantki Polski w... siatkówce. Przyjechały oglądać Włodarczyka niemal w środku nocy, chociaż w niedzielę o godz. 11.00 czeka je spotkanie towarzyskie z Urałoczką Jekaterynburg. Z uwagą wydarzenia w ringu śledził również mistrz olimpijski i świata Ryszard Bosek.

- W grach zespołowych decyduje kolektyw, a w boksie - indywidualny charakter. Podobała mi się walka, to był twardy bój, rywal Włodarczyka postawił zacięty opór. Byliśmy świadkami prawdziwej szermierki na pięści - powiedział PAP Bosek.

Diablo Włodarczyk odniósł 44. zwycięstwo w zawodowej karierze. Jego bilans ringowy uzupełniają dwie porażki i remis. Sześć lat starszy Robinson legitymuje się rekordem 19-6.
 

<-Powrót

 1  2  3 Dalej -> 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (24 wejścia) tutaj!
Piszemy o wydarzeniach sportowych i nie tylko : ) Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja